W oczach europy jesteśmy postrzegani jako „zielona wyspa” ponieważ udało się przejść przez kryzys obronną ręką, ale nie do końca jest tak.
Jednak naszą zieloną wyspę można porównać do jeziora pokrytego rzęsą czy glonami. Jest one zielone na powierzchni lecz pod tym zielonym dywanem jest jedna zgnilizna gdzie panuje jedynie smród i bagno a życie toczy się na krawędzi egzystencji.
Sukces jakim chwalą się nasi pseudo politycy okupiony jest krzywdą setek tysięcy rodzin robotniczych a przede wszystkim tych najsłabszych którymi są dzieci.
Nikt w Polsce nie widzi problemów z jakim muszą się borykać nasze rodziny, ponieważ Polska to kraj mlekiem i miodem płynąca a nad całością rozciągnięty jest piękny czarny parasol.
Dochody z tytułu pracy są tak wysokie że nie potrzebne są nam zasiłki rodzinne a opaczność tak nam świeci że możemy nawet wyłączać oświetlenie uliczne.
No i czego więcej nam potrzeba, w końcu jesteśmy narodem wybranym.
skomentuj (0)
Krzyk rozpaczy
Dokonanie jakiekolwiek oceny, która byłaby rzetelna, sprawiedliwa i właściwie ukazała dany temat lub problem jest bardzo trudne. Tym bardziej, gdy na światło dzienne chcemy wyciągnąć sprawy biedy, ubóstwa, nędzy oraz braku nadziei.
Tematy, które są niechętnie poruszane przez tych, którzy tego doświadczają, jak również unikają ich ci, którzy są za to odpowiedzialni lub w jakiś sposób przez swoje działania są sprawcami.
Materiał ten jest przede wszystkim poświęcony wielkiej niesprawiedliwości, jakiej doświadczają ludzie, którzy w swoim życiu przepracowali kilkadziesiąt lat i utracili pracę nie z własnej winy, tzn. poprzez zamknięcie lub likwidację zakładu pracy, chorobę lub starszego wieku.
Wiadomo, że jeżeli prawo pozwala to pracodawca z tego skorzysta i zawsze będzie poszukiwał pracowników tanich, zdrowych i dyspozycyjnych i tu na pewno nie leży wina po stronie pracodawcy, lecz po stronie liberalnej polityce państwa.
Wiadomo też, że państwo nie może przenosić problemów społecznych na barki pracodawcy, ale państwo musi zadbać o ludzi, którzy przepracowali 30-40 lat i stracili pracę.
Jest to rzeczą niedopuszczalną, aby ci, którzy w wieku 50-60 lat nie mieli żadnych dochodów oprócz sześciomiesięcznego zasiłku dla bezrobotnych a po tym okresie musieli się wyzbyć dorobku całego życia oraz szukać wyżywienia na śmietniku aż do nabycia praw emerytalnych.
Pozostawienie tych grup społecznych na pastwę losu jest wielką niegodziwością oraz brakiem szacunku do starszego pokolenia.
Przyjrzyjmy się bliżej losom ludzi, którzy tracą pracę a zwłaszcza tym, którzy nie mają powrotu na rynek pracy.
Załóżmy, że dzisiaj tracimy pracę to od przyszłego miesiąca otrzymujemy głodowy zasiłek dla bezrobotnych, który z ledwością wystarczy na wyżywienie rodziny, ale nie wystarczy na opłacenie czynszu, prądu gazu oraz innych mediów.
I co się dzieje?
W większości przypadków rodziny te nie regulują tych należności, ponieważ nie mają, z czego tak, więc za kilkadziesiąt lat pracy na rzecz społeczeństwa nasze państwo w drodze podziękowania odcina dopływ gaz, prądu oraz stawia przed widmem utraty mieszkania a alternatywą jest mieszkanie socjalne w miejskich gettach.
Program „50+”, który ma uzdrowić chory system nie przyniesie oczekiwanych rozwiązań, ponieważ tylko niewielki procent znajdzie zatrudnienie a znając zachłanność polskich pracodawców to już zacierają rączki na pieniążki. Jedynym sposobem jest wprowadzenie stałego zasiłku dla bezrobotnych aż do osiągnięcia wieku emerytalnego, oczywiście, aby z tego świadczenia skorzystać trzeba mieć wypracowaną odpowiednią ilość lat pracy oraz utrącić pracę nie z własnej winy.
Jeżeli powiążemy ze sobą te dwa tematy tzn. stały zasiłek do bezrobotnych i program ”50+” to wtedy możemy mówić, że problem został rozwiązany.
Musimy mieć na uwadze to, że utrata pracy dla każdej grupy wiekowej jest wielką tragedią, ale dla ludzi, którzy są w wieku przedemerytalnym gdzie praca była nieodłączną częścią życia powoduje nieodwracalne skutki.
Nie można również pominąć fakty, że ludzie ci w majestacie prawa pozostają bez prawa do zasiłku a to znaczy, że są bez środków do życia.
Prowadzenie takiej polityki społecznej można tylko porównać do obozu, ponieważ do póki jesteś silny i zdrowy to masz co jeść, ale gdy jesteś chory i słaby to giń.
Takiej polityce społecznej oraz takiemu traktowaniu ludzi starszych trzeba powiedzeić stanowczo NIE!!!!
Roman Rurański
skomentuj (27)
Praca aż do śmierci to chcą nam zafundować nasi politycy.
Ostatnie nowe propozycje, jakimi zabłysnęli nasi rządzący dotyczące przejścia na emeryturę w wieku 70 lat po prostu sięgają zenitu głupoty, na jaką mogą wspiąć się nasi politycy.Czy ktoś z Was wyobraża sobie budowlańca skaczącego po rusztowaniu w wieku 69 lat a może wyobraźmy robi kierowcy autobusu miejskiego, który mknie po ulicach naszych miast?Przykłady można by mnożyć, ale nie o to chodzi. Z jednej strony można zrozumieć obawy polityków związane z bankructwem ZUS-u, ale nie tędy droga Szanowni Panowie.Rozważmy to na spokojnie i bez emocji Podwyższenie wieku emerytalnego jest jakąś alternatywą, ponieważ młode pokolenie nie jest w stanie wypracować pieniążków na swoją emeryturę a powodem jest to, że po zakończeniu szkoły nie ma dla nich pracy a jeżeli się znajdzie to zazwyczaj na czarno. Jeżeli sytuacja na rynku pracy się nie zmieni a nic tego nie zapowiada to mim zdaniem młody człowiek może maksymalnie przepracować 20-25 lat.Z drugiej strony człowiek w wieku 67 czy 68 lat dla pracodawcy jest tylko obciążeniem a nie dobrym pracownikiem tak, więc w większości tacy pracownicy nie znajdą zatrudnienia.Mając na uwadze to, że świadczenie emerytalne nabędzie się dopiero po osiągnięciu wieku emerytalnego tzn. 70 lat nie zależnie ile lat się przepracowało i to, że 60 latek nie jest atrakcyjnym pracownikiem dla pracodawcy to znaczy, że ci ludzie zostaną bez środków do życia, inaczej mówiąc jedynym miejscem jakie da gwarancje przeżycia to śmietnik.
Owszem można był było zaakceptować te zmiany, ale tylko wtedy, gdy będą wprowadzone równocześnie dwa podstawowe warunki.
Pierwszy warunek to wprowadzenie stałego bezrobotnego dla ludzi, którzy stracą pracę nie z własnej winy, ponieważ na dzień dzisiejszy bezrobotne jest tylko pół roku płatne a później śmietnik.
Drugi warunek to określenie ilości lat pracy, po której nie zależnie od wieku przechodziłoby się na emeryturę, przymnijmy, że 37 lata pracy jest tą granicą.
Po wypracowaniu tego okresu pracownik mógłby przejść na emeryturę lub gdyby zdrowie dopisało mógłby pracować aż do 70 tki.Każdy, kto nie wypracuje tego okresu pracowałby, do 70 tki.Moim zdaniem tylko takie rozwiązanie jest do zaakceptowania.
Roman Rurański
skomentuj (1)
Szanowni Państwo!
Co do wypowiedzi w tym temacie mam mieszane uczucia a to z prostego powodu, ponieważ z jednej strony widzimy, co nasi "WIELCY" robią z naszymi podatkami i jak je marnotrawią. Jednak, że patrząc z drugiej strony to musimy mieć świadomość, że praca na czarno to nic innego jak okradanie naszego Państwa a co z tym się wiąże to w końcowym efekcie samych siebie.Musimy mieć tą świadomość, że jeżeli w kasie państwowej zabraknie pieniędzy to, aby to zrekompensować to nasze kochane państwo sięgnie do naszych kieszeni dźwigając podatki pośrednie jak i bezpośrednie, ponieważ w kasie państwowej musi być odpowiednia ilość kasy.Ale to nie wszystko, zostaną ograniczone środki na służbę zdrowia, szkolnictwo oraz wiele innych wydatków, za które w końcowym efekcie my na dole zapłacimy tak jak ma to miejsce w dniu dzisiejszym.Moim zdaniem odpowiednie instytucje państwowe powinny z całą stanowczością walczyć z zatrudnieniem na czarno a my jako społeczeństwo powinniśmy je wspierać a takich pracodawców napiętnować.Ktoś wspomniał, że w Polsce jest zbyt wiele socjalu i tu nawet bym się zgodził, ponieważ polityka socjalna i społeczna jest wrzucona do jednego worka i dobrze wymieszana a efektem tego jest to, co mamy. Każdy, kto uczciwie pracuje i odprowadza podatki ma prawo być zbulwersowany naszą polityką społeczną, mało tego powinien być zbulwersowany i na dodatek głośno manifestować swoje niezadowolenie. Każdy z nas powinien domagać się godnego wynagrodzenia za swoją pracę, zasiłków rodzinnych takich jak w cywilizowanej europie, prawa do stałego bezrobotnego w przypadku, gdy utrata pracy nastąpi nie z winy pracownika. Ktoś może powiedzieć, że idziemy w kierunku głębokiego socjalu ale to nie prawda, ponieważ to jest zdrowa polityka społeczna a nie socjalna, która w efekcie przynosi więcej zysku do obu stron niż strat. Ktoś może powiedzieć, że nas na to nie stać, może ma rację, ale jeżeli spojrzymy na obecną politykę socjalną to środki, jakie są przeznaczone w 80% są marnowane i z tym na pewno większość się ze mną zgodzi.
Ktoś może zapytać, dla czego idę takim tokiem myślenia a to z prostego powodu, ponieważ to uczciwa praca powinna zabezpieczać podstawowe potrzeby rodzin a nie obchodzenie prawa, aby uzyskać odpowiednie dochody. Moim zdanie praca na czarno jest jedną z przyczyn, że rośnie statystyczne bezrobocie a nasze wynagrodzenia są takie a nie inne, ponieważ zawsze pracownik pracujący na czarno będzie tańszym i w efekcie ma to bezpośredni wpływ na hamowanie wzrostu wynagrodzeń. Nasi politycy jak i nasze społeczeństwo musi inaczej spojrzeć na politykę społeczną i jak najszybciej podjąć odpowiednie działania w tym kierunku.
Z wyrazami szacunku
Roman Rurański
skomentuj (0)
Polityka pro rodzinna – komu ma służyć?
W ostatnim czasie wiele działo się w kierunku poprawy sytuacji materialnej rodzin oraz wsparcia tych, którzy naprawdę tego oczekują tzn. rodzin.
Tak więc nasi rządzący postarali się spełnić nasze oczekiwania i w wielkim pośpiechu uchwalili ustawę dotyczącą polityki pro rodzinnej, która pozwala odliczyć od podatku 1200 zł. na każde dziecko. Wielka chwała, ponieważ jakby nie patrzeć jest to wielki krok ku normalności i w końcu rodziny doczekały się konkretnego wsparcia, za co dziękujemy.
Jednakże Ci, którzy wpadli na tak genialny pomysł nie mają pojęcia, co to jest polityka pro rodzinna i komu ma służyć.
Ustawa ta w takim brzmieniu całkowicie dyskryminuje te rodziny, które dzięki polityce rządu osiągają niskie wynagrodzenia za swoją pracę, rencistów, którzy mają na utrzymaniu dzieci i rodziny bezrobotnych.
Aby nie być gołosłownym pozwolę sobie przytoczyć przykład rencisty, która otrzymuje około 600 zł renty i ma dwoje dzieci, w myśl ustawy ma prawo odliczyć od podatku (+-) 2400 zł, lecz tego nie zrobi, ponieważ nie ma z czego to sobie odliczyć.
Tak więc nasuwa się pytanie, w jaki sposób nasi „WIELCY” chcą tym grupą społecznym zrekompensować te utracone kwoty, lecz odpowiedzi na to pytanie nigdy nie będzie, ponieważ ustawa ta jest skierowana tylko i wyłącznie dla dobrze zarabiających, a przede wszystkim jest to bardzo dobra kiełbasa wyborcza, za którą wszyscy słono zapłacimy.
Gdyby zaś nasi „WIELCY” naprawdę chcieli iść w kierunku dobrej polityki pro rodzinnej to na pierwszym miejscu postawiliby na wsparcie tych grup społecznych, które tego najbardziej potrzebują. Przede wszystkim zwiększyliby kwotę bazową 504 zł, która decyduje o zasiłkach rodzinnych, a 1200 zł, jakie jest przewidziane na odliczenia od podatku przeznaczyliby na wzrost zasiłków rodzinnych, co dałoby niebagatelną kwotę 100 zł miesięcznie i wtedy można by było mówić, że „WIELCY” dbają o „MAŁYCH”.
Sumując powyższe rozważania możemy dojść do wniosku, iż ta ustawa nie bierze pod uwagę niższych warstw społecznych bezrobotni, renciści oraz osoby nisko zarabiające.
skomentuj (0)
Szanowni Państwo!
Jako działacz Związków Zawodowych OPZZ "Konfederacja Pracy" już w 2005 roku poruszałem problemy bezrobocia a w artykułach które ukazywały się w biuletynie związkowym "Konfederat Śląski" można było śledzić moje działania w tym kirunku.
Jeden z archiwalnych artykułów i jak że aktualnych w dniu dzisiejszym przedstawiam dzisiaj tz. po czterech latach.
Walczmy wspólnie o odzyskanie tysięcy miejsc pracy
W związku z bardzo wysokim bezrobociem i braku zainteresowania ze strony Rządu rozwiązaniem tego problemu pragniemy zwrócić się do wszystkich związkowców OPZZ Konfederacja Pracy oraz do wszystkich Państwa, którzy dostrzegają ten problem o podjęcie stosownych działań w obronie oraz odzyskaniu tysięcy miejsc pracy, które zostały utracone przez błędną politykę naszych elit rządowych.
My jako związkowcy jesteśmy zobowiązani do ochrony każdego miejsca pracy i jednocześnie musimy dbać o to, aby przybywało miejsc pracy, a nie ubywało, tak jak ma to miejsce w obecnym czasie.
Bezrobocie mogłoby zmaleć nawet o kilka procent, jeżeli odzyskamy miejsca pracy zajęte przez emerytów, a to są naprawdę w skali całego kraju setki tysięcy miejsc pracy, o które musimy się upomnieć i twardo walczyć.
Restrukturyzacje wielu sektorów w naszej gospodarce spowodowała to, że masa ludzi odeszła na wcześniejsze emerytury, ale ich odejście nie trwało zbyt długo, ponieważ powrócili i zajęli miejsca młodym ludziom, którzy obecnie są na bezrobotnym.
Ci co odeszli na wcześniejsze emerytury są fachowcami o różnych specjalizacjach, a zarazem są w wieku produkcyjnym, tak więc jest to łakomy kąsek dla pracodawców, którzy to chętnie wykorzystują. Dla pracodawców, a zwłaszcza dla małych firm, jest to bardzo korzystne, ale biorąc pod uwagę sytuację na rynku pracy, oraz bardzo wysoki wskaźnik bezrobocia to zajmowanie miejsc pracy przez w/w emerytów jest bulwersujące.
Wiadomo że w Państwie demokratycznym nie wolno nikomu niczego zabronić a zwłaszcza pracy emerytom, ale możemy wymusić na ustawodawcy aby pracodawca ponosił te same koszty co przy zatrudnieniu pełnoetatowego pracownika, a ulgi uzyskał by tylko wtedy gdy zatrudni pracownika z urzędu pracy. Wiadomo że są emeryci którzy mają bardzo niskie emerytury, tak więc nasz projekt będzie uwzględniał to aby ci o najniższych emeryturach mogli nadal podejmować pracę.
Roman Rurański
Tagi: polityka, związki, działalność społeczna
skomentuj (0)